PO

Wtorkowa piosenka: Słońce w kapeluszu


Oceń sam jak śpiewa Tadeusz Ross

ross
Reklamy

Plakatowy poniedziałek #Huskowski


Najlepszy plakat już się pojawił. zaprezentował go Stanisław Huskowski.

Plakat świetnie się wybija spośród innych kandydatów co jest ważne jeśli chodzi o człowieka kandydującego z miejsca nr 3. Gwiazdki jako tło tworzą iście amerykański styl. Wszystko uzupełnia Dutkiewicz. Brawo:)

 

Mamy kampanię, mamy komitety


Od dwóch dni trwa kampania wyborcza do Parlamentu Europejskiego. Sześć komitetów już złożyło zawiadomienie do PKW i zbiera podpisy. Czekamy na resztę:)

Wśród pierwszych komitetów znalazły się giganci polityki w postaci PiS, PO, PSL. Te komitety na pewno zbiorą odpowiednią liczbę podpisów. Inaczej jest z pozostałą trójką. W „KW Partia Zieloni” oprócz Zielonych startują również członkowie PPS, Młodych Socjalistów i Partii Kobiet. Powinno się udać. Podobnie Ruch Narodowy idący z hasłem „Radykalna zmiana”.

Oczywiście najmniejsze szanse daję (ale daję 🙂 ) komitetowi, który jako pierwszy zawiadomił PKW o chęci startu. Chodzi o Związek Słowiański. Jak dobrze pójdzie to zarejestrują listę w jednym okręgu. Pełnomocnikiem został Włodzimierz Rynkowski. To ten z filmu:

Z wyborczej prasy


W związku z najważniejszymi wyborami od przeszło dwóch miesięcy w kraju cisza wyborcza. Złośliwi twierdzą że nie wolno mówić „kawa” i „pupa”. Dlatego dziś wyborcze informacje z prasy z moim komentarzem.

„Wprost” informuje że europosłowie którzy już dwie kadencje zajmują miejsca w Parlamencie Europejskim nie będą moli kandydować. Wyjątek stanowi Jerzy Buzek. Chodzi o Jacka Syriusza-Wolskiego, Jana Olbrychta i Jacka Protasiewicza. Tym samym zwolniły by się dwie „jedynki” w Łodzi i Wrocławiu oraz „dwójka” na śląsku. Ci politycy mieli by znaleźć się na listach Platformy do krajowego parlamentu.

Z kolei „Newsweek” dotarł do informacji, iż sukces na Podkarpaciu Solidarnej Polski  może przełożyć się na strategię tego ugrupowania do europarlamentu. Mają oni oprócz Zbigniewa Ziobry wystawić jeszcze czterech kandydatów z tym nazwiskiem. Jednym z nich ma być brat Zbigniewa – Witold. Osobiście sądzę, że najmniej prawdopodobny jest start samego przewodniczącego. Wynika to z jego chęci startu w wyborach na prezydenta i polskiego parlamentu. Kampania wymaga wiele czasu i wysiłku, które mogą pozbawiać obowiązki europarlamentarzysty. Dzisiaj Ziobro skutecznie łączy obowiązki parlamentarzysty w Brukseli i przewodniczącego w Polsce, ale za rok może to być niewystarczające.

SLD natomiast szykuje się do wyborów samorządowych. Już wiadomo że poprą prezydentów wywodzących się z SLD oraz niezależnych takich jak Jacek Majchrowski w Krakowie. We Włocławku poprą Andrzeja Pałuckiego, którego pewna grupa mieszkańców chce odwołać. Decyzja o referendum zapadnie w najbliższych dniach.

O Włocławku i przygotowaniach SLD do wyborów samorządowych jeszcze napiszę. Spokojnie, na razie cisza:)

Ruch Palikota zmieni nazwę na Unia Wolności?


Czy to możliwe aby Ruch Palikota zamienił się w Unię Wolności. Okazuje się, że tak. Wszystko zależy od Partii Demokratycznej.

Dzisiaj odbyła się wspólna konferencja prasowa Ruchu Palikota i Partii Demokratycznej. Obecni na niej Andrzej Celiński i Janusz Palikot zapowiedzieli tworzenie nowego ugrupowania. Jeśli nie dziś, to w najbliższej przyszłości.

Partia Demokratyczna dzisiaj nie jest wielkim ugrupowaniem (ok 700 członków). Jednak jej historia jest wielką wartością polityczną. Przypomnę, że nie jest to partia która powstała w 2005 roku, lecz powstała w skutek przekształcenia Unii Wolności. Dlatego jej nazwa i skrót (podobnie jak Unii Demokratycznej) należą do PD. Takie informacje można odnaleźć w statucie Partii Demokratycznej – demokraci.pl:

demokraci

Jeżeli PD zdecyduje się wstąpić do nowego ugrupowania, tworzonego przez Ruch Palikota, to przez aport wprowadzi nie tyko kapitał, członków, ale również nazwę i dziedzictwo. Trudno sobie wyobrazić większy policzek dla Prezydenta Bronisława Komorowskiego, premiera Donalda Tuska i innych działaczy Platformy Obywatelskiej wywodzących się z Unii Wolności. Ci politycy wielokrotnie odwoływali się do tradycji Unii Demokratycznej oraz jej kontynuatorki, a jutro pełnie praw do niej będzie miał Janusz Palikot i jego współpracownicy. Czy na Kongresach, happeningach i konferencjach nowego ugrupowania będą powiewać flagi symbolizujące ugrupowanie tworzone m.in. przez Tadeusza Mazowieckiego? Czy to właśnie ta nazwa stanie się polityczną marką nowego ugrupowania. To raczej political fiction, bo partia ma być czymś nowym, ale do końca tego wykluczyć nie można.

Wyborczy sezon ogórkowy? Niekoniecznie.


Okres wyborczy miał rozpocząć się za rok wraz elekcją do europarlamentu. Jednak wyborczy sezon ogórkowy zakończył się jakiś czas temu dzięki wyborom uzupełniającym do senatu i referendom lokalnym.

Wczoraj Rybnik. Dzisiaj cała Polska.

Referendum w Bytowie było nieskuteczne. Jak będzie w Warszawie i Olsztynie?

Referendum w Bytowie było nieskuteczne. Jak będzie w Warszawie i Olsztynie?

Koniec snu spin-doktorów nastąpił w kwietniu na terenie Rybnika, Mikołowa i okolic. Odbyły się tam wybory uzupełniające po zmarłym senatorze PO, Antonim Motyczce. Zakończyły się one zdecydowanym zwycięstwem Bolesława Piechy popieranego przez PiS. To wtedy powstało hasło: Dziś Rybnik – Jutro cała Polska. Hasło wyśmiewane przez konkurencję (porównanie do hasła NSDAP Dzisiaj Lippe, jutro całe Niemcy  głoszonego po zwycięstwie w Lippe z 1933 r.) stało się symbolem marszu Prawa i Sprawiedliwości po władzę.  W PO i SLD wyborów nie potraktowano poważnie, co szybko okazało się błędem.

Prawdziwa bitwa to Elbląg

Kolejna okazja na starcie nadarzyła się niespełna dwa miesiące później. W Elblągu odbyło się skuteczne referendum w sprawie odwołania tamtejszego prezydenta i Rady Miejskiej. Było to olbrzymie zaskoczenie. Moda w Polsce na referenda odwołujące samorządowców nie pojawiła się nagle w 2013 r., ale trwała od dłuższego czasu.  W samym 2012 roku w województwie pomorskim przeprowadzono je aż w 8 miejscowościach, jednak wszystkie nieskuteczne z powodu zbyt niskiej frekwencji. Ale w Elblągu się udało, a do walki politycznej oprócz lokalnych organizacji włączyły się wszystkie największe partie w kraju. Na kampanię wydano jak na wybory samorządowe olbrzymie pieniądze. Do jednego miasta zaczęli przyjeżdżać czołowi politycy z całego kraju na czele z szefami partii i premierem. Po uliczkach krążyły dziesiątki wolontariuszy z najdalszych zakątków Polski. Poszczególne komitety ścigały się odnośnie obietnic dla mieszkańców, niekiedy nie mających nic wspólnego z realnymi możliwościami samorządu np. kandydat PiS wraz z prezesem Jarosławem Kaczyńskim obiecali przekop kanału Mierzei Wiślanej. Stosunkowo nieduży Elbląg zamienił się w swoisty swing state. Od samego początku było wiadomo, że pod względem wizerunkowym zwycięzca bierze wszystko.

W I turze zwycięzcami okazali się kandydaci PiS (Jerzy Wilk) i PO (Elżbieta Gelert). Jak ważne mogą być małe wybory, pokazuje tamtejsza przegrana tworzącej się Europy+. Porażka jest nieustannie podkreślana przez politycznych przeciwników, co wzmacnia dołujące sondaże. Odwrotnie działa mechanizm wobec  Solidarnej Polski ZZ. Tamtejsze niespełna 6% pomimo, iż nie dało żadnego mandatu zostało przyjęte z radością. Ma pokazywać realną siłę tego ugrupowania, które zdobyło wynik powyżej progu wyborczego w regionie historycznie głosującym na ugrupowania lewicowe i liberalne.

W II turze Jerzy Wilk z PiS pokonał Elżbietę Gelert z PO. Jego zwycięstwo stało się podstawą trwającej kampanii sukcesu PiS i słabości PO.

To jeszcze nie koniec…

Polityczna kampania trwa. Już 8 września kolejne wybory uzupełniające do senatu w Mielcu i okolicach. Niech nikogo nie zwiedzie brak wśród kandydatów ludzi związanych z PO, SLD i RP. Już dziś wielu przepowiada starcie pomiędzy kandydatem Zdzisławem Pupą z PiS, a Mirosławem Kawą z PSL. Ten drugi jest popierany przez Platformę oraz nieoficjalnie przez Sojusz, co niektórzy interpretują jako koalicję „anty-PiS”. Podkarpacie to region prawicy, dlatego zęby ostrzy tu również Solidarna Polska Zbigniewa Ziobry w postaci… Ziobry. Nie przewodniczącego, lecz posła Kazimierza Ziobry. Z takim nazwiskiem mogą liczyć na dobry wynik, a to mogą zamienić na kampanię sukcesu.

Dzieje się na południu. Centrum i północ też nie próżnuje

W najbliższym czasie mają się odbyć kolejne referenda w największych miastach Polski. Już wiadomo, że odbędzie się prawdziwy bój o Warszawę. Grupa inicjatywna zebrała wystarczającą liczbę podpisów nad odwołaniem Hanny Gronkiewicz-Waltz. Fotel prezydenta stolicy nieraz był odskocznią dla krajowej polityki i ewentualna porażka jednej z głównych działaczek Platformy, będzie dla tej partii policzkiem. Natomiast jutro Ruch Palikota/Europa+ ma złożyć podpisy poparcia nad referendum w Olsztynie.

Janusz Palikot o referendum na twitterze

Janusz Palikot o referendum na twitterze

Może to być szansa nad scementowaniem struktur, drugi oddech i przywrócenie nadziei dla tego ugrupowania.

Nie da się ukryć, że są to działania typowo polityczne. W przypadku skutecznego przeprowadzenia referendów Warszawą i Olsztynem będą rządzić komisarze. Nie zmienia to faktu, że wyborczy sezon ogórkowy szybko się skończył, a kampania trwa.

Cafe Draże, wam pokaże!


Ostatnimi dniami nastąpiło w lokalnej prasie wielkie zamieszanie, za sprawą Cafe Draże. Wielu młodych mieszkańców zelektryzowała informacja o zamknięciu lokalu.

Czy to logo zniknie?

Czy to logo zniknie?

O całej sprawie masowo informowały lokalne media dlatego nie ma sensu przedstawiać całej sprawy jeszcze raz. Przypomnę tylko w skrócie, że skończyła się umowa dla dotychczasowych dzierżawców lokalu, a urzędnicy miejscy nie chcą przedstawić nowej na podobnych warunkach. Chcą natomiast obiekt sprzedać. Dlatego Cafe Draże z tego miejsca muszą zniknąć do 27 czerwca.

Jednak na takie działanie nie zgodziła się duża grupa mieszkańców Torunia. W internecie petycję podpisało ponad 1800 osób z czego ponad 1200 było „ZA”. Skąd brakujące 600 głosów? To wynik akcji ONR, która przeciwstawia się jego likwidacji.

W czwartek (20.06.2013 r.) tydzień przed planowanym zamknięciem lokalu doszło do debaty dotyczącej Cafe Draże. Zjawiło się kilkadziesiąt osób w tym społecznicy, dzierżawcy lokalu, dziennikarze, osoby korzystające z lokalu codziennie i sporadycznie. W większości młodzi.

Dyskusja toczyła się z początku na temat sytuacji Cafe Draże, jednak szybko przeniosła się na pole całej toruńskiej kultury. Podkreślano trudną sytuację lokalową wielu organizacji, która nie wynika tylko z braku w mieście budynków. Wiele z nich jest po prostu nie zagospodarowanych, czekających na sprzedaż, a mogły być wykorzystane przez organizacje NGO. –  Urzędnicy nie rozumieją na jakiej zasadzie my działamy, że nie liczy się dla nas zysk ekonomiczny – powtarzano.

SAM_0156Zabrakło (mimo zaproszeń) radnych miejskich i urzędników. Było dwóch członków rady osiedli (na pewno Damian Rzadkiewicz). To chyba wielki wstyd, że w mieście które kandydowało trzy lata temu na Europejską Stolicę Kultury 2016 lokalni samorządowcy mają głęboko w d***e kulturę. I nie chodzi tylko o fakt, że nie ma o czym debatować, bo się nie dojdzie do porozumienia. Radni powinni wyjść „do ludzi” i spróbować ich zrozumieć, wziąć odpowiedzialność za to co się czyni.

Zabrakło prezydenta i radnych Czasu Gospodarzy. Jak stwierdził na twitterze Łukasz Leszczyński, z Kancelarii Prezydenta Miasta Torunia –  debatę? Alert o czym tu debatować? – No tak, ale czy niedawno prezydent nie mówił, że do polemiki są kluby? Nie było Jacka Kowalskiego z PiS. W sumie jak pisze na tym samym portalu – nawiasem mówiąc to do wtorku nie widziałem, że taka kawiarnia istnieje-. Pewnie, to nie musi przyjść i się dowiedzieć o co chodzi. Później się dziwią, że ludzie nazywają radnych „maszynkami do głosowania”. Nie było nikogo z radnych PO. Pan radny Gulewski pięknie grzmi na łamach MMiasto że nie poprze decyzji o sprzedaży lokalu, bo nie zna szczegółów. Dlatego szlag go trafił na twitterze i na debatę nie przyszedł. Pewnie magistrat wie lepiej. Radnych SLD nie było. Pewnie prezydent zakazał. Było za to dwóch członków lokalnych struktur. Siedzieli cicho z tyłu, mało aktywni. Nagle pod koniec poprosili o głos i wspaniałomyślnie ogłosili; – Pan Marszałek Wenderlich zaprasza państwa delegację w poniedziałek do siebie. Zgadza się prowadzić mediacje pomiędzy Wami a Prezydentem. –  Wystarczył pomysł i odrobina dobrej woli. Identycznie mogli zapunktować u wyborców przyszli kandydaci na radnych z Ruchu Palikota. Czemu nie zapunktowali? Bo ich nie było…

Czy tu nikogo nie ma?

Czy tu nikogo nie ma?

Jakie wnioski z debaty? Były różne pomysły. Padł pomysł aby szukać alternatywy. Inna osoba wpadła na pomysł odwołania prezydenta w referendum. Stanęło w końcu na tym, że 27 czerwca będą o 13.30 bronić tego miejsca. Czy wygrają? Mogą…

PS. Tak to widzę. Bo byłem na debacie. Wysłuchałem jednej ze stron. Chciałbym usłyszeć więcej, ale nie miałem okazji. Możliwe że radni mieli ważniejsze sprawy, wypadki losowe, ale żeby wszyscy? Dlatego zgodnie z zasadą: Nieobecni nie mają racji!

Tydzień po wyborach Rybnickich


Porażka czy zwycięstwo PiS? – to pytanie podzieliło politycznych ekspertów po wyborach uzupełniających do Senatu w Rybniku.

W Toruniu polityczny spokój. Działo się w Rybniku

W Toruniu polityczny spokój. Działo się w Rybniku.

Z jednej strony głosy o wielkim zwycięstwie partii Jarosława Kaczyńskiego. Pierwsze od 2007 roku. Jak twierdzą nie ostatnie. W internecie modne już stało się stwierdzenia zdobędziemy cały kraj. Miasto po mieście… oraz już niedługo w Warszawie będzie… Rybnik. Podobno wybory to najlepszy sondaż, a ten pokazał, że PO traci nawet w swoich bastionach (Senatorem z okręgu rybnickiego został Antoni Motyczka).

Argumenty całkowicie zrozumiałe, lecz przeciwnicy również mają swoje. Jako przyczynę podają niską frekwencję. PiS ma bardziej zmobilizowany elektorat. Partia Donalda Tuska niemal całkowicie odpuściła te wybory, natomiast do Rybnika pojechali najważniejsi politycy PiS. Pomimo takiej mobilizacji partii, o zwycięstwie Bolesława Piechy zadecydowało samo miasto Rybnik. do momentu pojawienia się wyników z tego miasta kandydat PiS przegrywał z kandydatem PO. Dodatkowo Piecha nie otrzymał poparcia Solidarności. Bolesław Piech to była jedynka PiS do sejmu, a Mirosław Duży to mało znany, lokalny polityk.

Rybnickie wybory pokazały że PiS może wygrywać co jest wielkim ciosem dla Solidarnej Polski. Partia ta pokazała, że jest słaba strukturalnie.

Fatalnie Lewica. Była szansa dla SLD aby pokazać że może rywalizować z PO-PiS-em. Rywala nie miał z tej strony, bo nie startował nikt z Ruchu Palikota. Jak wyszło? Ze spotu kandydata śmiała się cała Polska, a z wyniku SLD (2,84%) wstyd czuli wszyscy jego członkowie. Poza Rybnikiem Krzysztof Sajewicz nie przekroczył granicy błędu statystycznego (0,9%). Kolejne wybory przegrał JKM ale z dobrym wynikiem niemal 8%.

W Toruniu dziś „Dzień Białej Flagi”