Archiwum

Waldemar Deska


Partia Libertariańska ogłosiła, że jej kandydatem w wyborach prezydenckich będzie Waldemar Deska. Człowiek znany (albo i nie) z obrony swojego domu i jako muzyk zespołu DaaB.

Mnie najbardziej zainteresowały komentarze

Co sympatycy zarzucają kandydatowi? Nie, nie poglądy. To, że ma dredy i nie nosi garnituru! Pytają „Kto na takiego zagłosuje?” „Zaprowadźcie do fryzjera i ubierzcie go jakoś”. włosy mi się jeżą jak to czytam. Przecież to jego największy atut. Libertarianie nie mają kasy, przebicia w mediach, znanych postaci. Mają kandydata który wyróżnia się wyglądem i niech tym zwrócą uwagę. Dredy, wolność… jeszcze niech zioło zapali, to i w „Dzień Dobry TVN’ się znajdzie.
Na dowód, że nie zawsze aby osiągać dobry wynik trzeba nosić garnitur, krótko się ogolić (itd) niech posłuży Vladimir Franz. Ten czeski profesor, artysta zdobył w wyborach prezydenckich 2 lata temu ponad sześć procent! A wygląda tak:

To co u jednych wydaje się wadą, to u innych jest zaletą 🙂 Jak libertarianie będą, jak PO, PiS, KNP i inni, to przegrają.

Niemy protest


Akcja Twojego Ruchu jest świetna. Oczywiście nie powstała w Polsce lecz w USA. Palikociarnia nawet nie jest pierwsza w kraju, ale dzięki skali mogą dziś świętować malutki sukcesik.

Stanie z wypisanym napisem na białej kartce zastosował trzy lata temu kandydat na Prezydenta USA, Mitt Romney.

Podobny zabieg zastosowało Prawo i Sprawiedliwość w spocie „Panie Tusk, panu już dziękujemy„. Kilka dni później dostali ripostę w postaci „Słów prawdy„.

Od dwóch dni młodzi członkowie Ruchu prowadzą Niemy protest przed kancelarią premiera. Na planszach mają wypisane imię, wiek i przyczynę protestu. Większość z nich to problemy z pracą co dobrze wpisuje się w święto pierwszego maja. Chociaż pojawiły się również inne hasła. Każdy z uczestników zrobił sobie zdjęcie i wrzucił do serwisów społecznościowych oznaczonych #DzieciŚmieci. Wywołało to sporą dyskusję na temat każdego napisu, czyli… osiągnięto sukces. Oczywiście niektórym było to mało i zaczeli mówić o jakichś niezależnych skrzykniętych młodych ludziach co jest zwykłym kłamstwem, ale kto bogatemu zabroni. 

Generalnie sukces którym przykryli marsz kilkunastu tysięcy osób z SLD.

PS. Z mojej strony…

SAM_0058

Senackie Podkarpacie; Spoty wyborcze kandydatów


Niezbędnym elementem profesjonalnej kampanii wyborczej są spoty wyborcze. Również w wyborach uzupełniających  Podkarpaciu występują. Oto one.

Wybrałem te do których znalazłem dostęp.

Andrzej Marciniec (PJN)

Mariusz Kawa (PSL-PO)

Ewa Kantor (KWW Ewy Kantor)

Kazimierz Ziobro (SP)

Zdzisław Pupa (PiS)

Józef Habrat (Samoobrona RP)

Niestety nie znalazłem nigdzie materiału Ireneusza Dzieszko

Senackie Podkarpacie: Reguła lub Kurowska?


8 czerwca możemy poznać nie tylko nowego senatora. Wszystko zależy od tego kto nim zostanie.

Spośród 7 kandydatów na senatora w okręgu 55 dwoje z nich zajmuje stanowiska radnego lub parlamentarzysty. Mariusz Kawa z PSL jest radnym sejmiku województwa. Natomiast Kazimierz Ziobro jest posłem. W przypadku wyboru na senatora utracą swoje mandaty. Kto zajmie ich miejsca?

Kazimierz Ziobro w ostatnich wyborach do sejmu został wybrany z listy Prawa i Sprawiedliwości. Oznaczało by to że miejsce polityka solidarnej Polski zajmie członek Prawa i sprawiedliwości. Jednak siódmy (najlepszy nie dający mandatu) wynik otrzymała Maria Kurowska z… Solidarnej Polski. W sytuacji zwycięstwa Kazimierz Ziobry, była burmistrz Jasła zajmie miejsce w sejmie. Maria Kurowska aktywnie włączyła się w kampanię Solidarnej Polski.

Mariusz Kawa został wybrany w 2010 roku z listy KW PSL do sejmiku województwa podkarpackiego z poparciem 6458 głosów. Był to drugi wynik z kandydatów startujących z tej listy. Jeżeli zostanie radnym jego miejsce zajmie Andrzej Reguła, były wicewojewoda podkarpacki.

Arytmetyka referendalna. Czyli dlaczego Tusk nawołuje do bojkotu


W ostatnim czasie media często krytykują Donalda Tuska za stwierdzenie że kto nie idzie na referendum ten popiera Hannę Gronkiewicz-Watz. Spróbuję wyjaśnić dlaczego to prawda.

W symulacji przyjmę stałą liczbę osób nie głosujących (non-voter), a w związku z tym i poziom frekwencji wyborczej. Jeżeli będę używał w niej pojęcia „frekwencja” to w sytuacji poziomu poparcia w referendum a nie aktywności w wyborach.

wyobraźmy sobie sytuację że poparcie dla kandydata w jakiejś miejscowości (1000 ‚głosujących” wyborców) wynosi:

– PO – 41% – 410 wyborców (urzędujący prezydent, burmistrz lub wójt)

– PiS – 30% – 300 wyborców

– SLD – 19% – 190 wyborców

Jeżeli przyjmiemy, iż zwolennicy jednej partii (PiS, SLD) są jednoczesnymi przeciwnikami partii rządzącej (w naszym przypadku PO), to możemy przypuszczać że zagłosują za odwołaniem. Zwolennicy prezydenta (PO) będą przeciw odwołaniu.

1. Jeżeli wszyscy wyborcy pójdą do referendum to wynik będzie kształtował się tak:

– za odwołaniem 59% (PiS + SLD) – 590 głosów

– przeciw odwołaniu 41% (PO) – 410 głosów

– frekwencja 100% (1000 głosów)

Prezydent zostaje odwołany!

2. Wyborcy PO bojkotują referendum:

– za odwołaniem 100% (PiS, SLD) – 590 głosów

– przeciw odwołaniu 0% (wyborcy PO bojkotują referendum) – 0 głosów

– frekwencja 59% – 590 z 1000

Prezydent nie zostaje odwołany!

3. Pewna część wyborców PO (10 głosujących) idzie do wyborów głosując przeciw. Taka sytuacja może się zdarzyć w sytuacji nieznajomości arytmetyki referendum

– Za odwołaniem 98,3% 590

– przeciw odwołaniu 2,7% – 10

– frekwencja 60%

Prezydent zostaje odwołany!

Wyborcy PO mimo że byli przeciwni odwołaniu prezydenta idąc na wybory odwołali go. Nie dziwmy się Tuskowi który mówiąc, że nie idąc na wybory głosujemy za Hannę Gronkiewicz-Waltz, bo tak jest. Jest to informowanie wyborców, jak mają się zachowywać, aby poprawnie „przekazać” swoje preferencje polityczne. W demokratycznych wyborach nie chodzi o to by w nich uczestniczyć, lecz dobrze określić preferencje polityczne wyborców. O ile nieznajomość prawa wyborczego i referendalnego w mediach mnie nie dziwi, to nawoływanie do aktywnym uczestnictwie w referendum przez politologów warszawskich już tak. W portalu  „Polityka Warszawska” dr Bartłomiej Biskup stwierdził – My, jako politolodzy od dawna apelujemy by brać udział -. Ja jako politolog bym się pod tym nie podpisał. Tak naprawdę referendum (odwołujące organ lokalny) nie ma znamion pozytywnych. Głosowanie „przeciw” jest całkowicie zbędne. Jednak ustawodawca wprowadził je po to aby zachować tajność głosowania. Jeżeli na karcie do głosowania nie było by alternatyw, wtedy każdy by wiedział, że osoba uczestnicząca chce odwołania prezydenta a przez to się mu narazić.

Dodatkowo załóżmy, że dwa miesiące po skutecznym referendum odbywają się wybory. Ponownie kandydują kandydaci tych partii. W sytuacji gdy preferencje polityczne nie są zmienione wynik jest taki:

PO – 41%

PiS – 30%

SLD – 19%

🙂

Do drugiej tury przechodzą kandydaci PO i PiS. O tym kto będzie rządził zadecydują wyborcy SLD. Ponownie będzie rządził kandydat PO jeżeli wyborcy SLD nie zagłosują za kandydatem PiS-u.

Prosta symulacja pokazuje, że referendum jest skuteczne w sytuacji, gdy rządy sprawowane są bardzo źle. Wtedy zmieniają się preferencje polityczne pierwszego, drugiego wyboru lub pojawienie się nowego silnego podmiotu na rynku politycznym. W naszym przypadku, gdy rządy kandydata PO będą nie do zniesienia na tyle, że wyborcy SLD będą gotowi zagłosować na kandydata PiS lub pojawi się nowy podmiot np. Ruch Palikota.

Reasumując: Jeżeli w twojej miejscowości jest referendum i chcesz odwołania twojego wójta, burmistrza lub prezydenta to idź na referendum. Jeśli chcesz by pozostał na swoim stanowisku spędź inaczej czas.

PS. W symulacji stosuję pojęcia PO, PiS, SLD, RP w sposób przypadkowy. Można je zamienić a nawet wstawić zupełnie inne podmioty polityki np. stowarzyszenie lokalne. Te pojęcia mają łatwiej wyjaśnić schemat działania referendum.

Korwin w Bytowie


SAM_0007Już po raz piąty w historii znany polityk Janusz Korwin-Mikke odwiedził Bytów. W spotkaniu z nim oraz działaczami Kongresu Nowej Prawicy brało udział ok. 40 osób. Korwin to chyba najczęściej odwiedzający Bytów lider polityczny.

Spotkanie otworzył jeden z organizatorów spotkania, szef lokalnych struktur KNP Rafał Prondziński. Przedstawił czym dla niego jest prawica i jak można wesprzeć partię w regionie.

Następnie idę Kongresu Nowej Prawicy przedstawił wice-przewodniczący partii – Artur Dziambor.

Następnie przyszedł czas na najważniejszego gościa spotkania, prezesa KNP, Janusza Korwina-Mikke

Mnie zainteresowało szczególnie jedno pytanie, dotyczące szans na sukces w wyborach.

Na spotkaniu pojawiło się mniej ludzi niż się spodziewałem. Zapewne przyczyną była późna pora w środku tygodnia oraz zimna pogoda. Kongres powoli zyskuje poparcie o czym mówił prezes. Zapewne jest to skutkiem zmiany działania, co było widać na spotkaniu w Bytowie. KNP szykuje się do eurowyborów i wyborów samorządowych. Ta partia zrozumiała, że na samym wizerunku lidera nie da się zbudować stabilnego ugrupowania. Na wiecach i spotkaniach nie przemawia tylko Korwin, ale również szefowie lokalnych struktur. Wyborcy mają szansę ich poznać, co czasami bardziej przekonuje niż prezes. W Bytowie było widać tego efekty w postaci nowych członków i sympatyków którzy podpisywali deklaracje.

SAM_0012

 

Kodeks wyborczy z 2011 r dzięki JOW daje szansę na zaistnienie mniejszym ugrupowaniom. Czy członkowie KNP wykorzystają ją w Bytowie?

Zaczęło się od ładnej pogody, a zakończyło w deszczu.

Zaczęło się od ładnej pogody, a zakończyło w deszczu. Na spotkaniu było dużo lokalnych dziennikarzy którzy zrelacjonowali spotkanie w lokalnych mediach

JKM znowu w Bytowie


Wczoraj było o wyborach i referendach. Jutro będzie o zgubionych przeze mnie wyborach w Żaganiu. A dziś zaproszenie.

SAM_0278

Już jutro na dziedzińcu Zamku Bytowskiego, o godz. 19 spotkanie z Januszem Korwin-Mikke.

Był w zeszłym roku. Na spotkaniu zjawiło się kilkanaście osób. Wielu narzekało, że nie wiedziało o przybyciu tego znanego polityka. Teraz w mieście wiszą plakaty, informują lokalne media, dlatego frekwencja powinna być lepsza.

Wyborczy sezon ogórkowy? Niekoniecznie.


Okres wyborczy miał rozpocząć się za rok wraz elekcją do europarlamentu. Jednak wyborczy sezon ogórkowy zakończył się jakiś czas temu dzięki wyborom uzupełniającym do senatu i referendom lokalnym.

Wczoraj Rybnik. Dzisiaj cała Polska.

Referendum w Bytowie było nieskuteczne. Jak będzie w Warszawie i Olsztynie?

Referendum w Bytowie było nieskuteczne. Jak będzie w Warszawie i Olsztynie?

Koniec snu spin-doktorów nastąpił w kwietniu na terenie Rybnika, Mikołowa i okolic. Odbyły się tam wybory uzupełniające po zmarłym senatorze PO, Antonim Motyczce. Zakończyły się one zdecydowanym zwycięstwem Bolesława Piechy popieranego przez PiS. To wtedy powstało hasło: Dziś Rybnik – Jutro cała Polska. Hasło wyśmiewane przez konkurencję (porównanie do hasła NSDAP Dzisiaj Lippe, jutro całe Niemcy  głoszonego po zwycięstwie w Lippe z 1933 r.) stało się symbolem marszu Prawa i Sprawiedliwości po władzę.  W PO i SLD wyborów nie potraktowano poważnie, co szybko okazało się błędem.

Prawdziwa bitwa to Elbląg

Kolejna okazja na starcie nadarzyła się niespełna dwa miesiące później. W Elblągu odbyło się skuteczne referendum w sprawie odwołania tamtejszego prezydenta i Rady Miejskiej. Było to olbrzymie zaskoczenie. Moda w Polsce na referenda odwołujące samorządowców nie pojawiła się nagle w 2013 r., ale trwała od dłuższego czasu.  W samym 2012 roku w województwie pomorskim przeprowadzono je aż w 8 miejscowościach, jednak wszystkie nieskuteczne z powodu zbyt niskiej frekwencji. Ale w Elblągu się udało, a do walki politycznej oprócz lokalnych organizacji włączyły się wszystkie największe partie w kraju. Na kampanię wydano jak na wybory samorządowe olbrzymie pieniądze. Do jednego miasta zaczęli przyjeżdżać czołowi politycy z całego kraju na czele z szefami partii i premierem. Po uliczkach krążyły dziesiątki wolontariuszy z najdalszych zakątków Polski. Poszczególne komitety ścigały się odnośnie obietnic dla mieszkańców, niekiedy nie mających nic wspólnego z realnymi możliwościami samorządu np. kandydat PiS wraz z prezesem Jarosławem Kaczyńskim obiecali przekop kanału Mierzei Wiślanej. Stosunkowo nieduży Elbląg zamienił się w swoisty swing state. Od samego początku było wiadomo, że pod względem wizerunkowym zwycięzca bierze wszystko.

W I turze zwycięzcami okazali się kandydaci PiS (Jerzy Wilk) i PO (Elżbieta Gelert). Jak ważne mogą być małe wybory, pokazuje tamtejsza przegrana tworzącej się Europy+. Porażka jest nieustannie podkreślana przez politycznych przeciwników, co wzmacnia dołujące sondaże. Odwrotnie działa mechanizm wobec  Solidarnej Polski ZZ. Tamtejsze niespełna 6% pomimo, iż nie dało żadnego mandatu zostało przyjęte z radością. Ma pokazywać realną siłę tego ugrupowania, które zdobyło wynik powyżej progu wyborczego w regionie historycznie głosującym na ugrupowania lewicowe i liberalne.

W II turze Jerzy Wilk z PiS pokonał Elżbietę Gelert z PO. Jego zwycięstwo stało się podstawą trwającej kampanii sukcesu PiS i słabości PO.

To jeszcze nie koniec…

Polityczna kampania trwa. Już 8 września kolejne wybory uzupełniające do senatu w Mielcu i okolicach. Niech nikogo nie zwiedzie brak wśród kandydatów ludzi związanych z PO, SLD i RP. Już dziś wielu przepowiada starcie pomiędzy kandydatem Zdzisławem Pupą z PiS, a Mirosławem Kawą z PSL. Ten drugi jest popierany przez Platformę oraz nieoficjalnie przez Sojusz, co niektórzy interpretują jako koalicję „anty-PiS”. Podkarpacie to region prawicy, dlatego zęby ostrzy tu również Solidarna Polska Zbigniewa Ziobry w postaci… Ziobry. Nie przewodniczącego, lecz posła Kazimierza Ziobry. Z takim nazwiskiem mogą liczyć na dobry wynik, a to mogą zamienić na kampanię sukcesu.

Dzieje się na południu. Centrum i północ też nie próżnuje

W najbliższym czasie mają się odbyć kolejne referenda w największych miastach Polski. Już wiadomo, że odbędzie się prawdziwy bój o Warszawę. Grupa inicjatywna zebrała wystarczającą liczbę podpisów nad odwołaniem Hanny Gronkiewicz-Waltz. Fotel prezydenta stolicy nieraz był odskocznią dla krajowej polityki i ewentualna porażka jednej z głównych działaczek Platformy, będzie dla tej partii policzkiem. Natomiast jutro Ruch Palikota/Europa+ ma złożyć podpisy poparcia nad referendum w Olsztynie.

Janusz Palikot o referendum na twitterze

Janusz Palikot o referendum na twitterze

Może to być szansa nad scementowaniem struktur, drugi oddech i przywrócenie nadziei dla tego ugrupowania.

Nie da się ukryć, że są to działania typowo polityczne. W przypadku skutecznego przeprowadzenia referendów Warszawą i Olsztynem będą rządzić komisarze. Nie zmienia to faktu, że wyborczy sezon ogórkowy szybko się skończył, a kampania trwa.